wyszukiwanie zaawansowane

Lipska-Zworska Irena – 90. urodziny

 

O Irenie Lipskiej-Zworskiej w 90. urodziny

Moje światy – pod takim tytułem w galerii wrocławskiej Akademii Sztuk Pięknych Neon przypomniano sztukę Ireny Lipskiej-Zworskiej. Podziwianą i wielokrotnie nagradzaną, wielowątkową, a zarazem jednorodną i o niezwykle osobistym obliczu. Gdyby dzisiaj powtórzyć tamtą ekspozycję, byłaby znakomitym uhonorowaniem 90. urodzin obchodzonych w tym roku przez Artystkę. Ona bowiem od kilku dekad ofiarowuje nam przesycone afirmacją życia imaginatywne światy niezmąconej pogody – jak napisał o tej twórczości prof.Paweł Banaś. Ceramika była jej nieuchronnym rodowodem i spadkiem – odziedziczyła ją, wraz ze zręcznością palców, po pradziadku i dziadku, którzy byli garncarzami. I od nich zapewne przejęła – tak jawną w jej kreacjach – świadomość, a może intuicję, że to materia i ruch nadają formie rytm i sens, kiedy przypadek przemieniają w konieczność. Wiedzę o integralności formy i materii, a też alchemii szkliw uzupełniała na studiach we wrocławskiej PWSSP, pod kierunkiem niezrównanej prof. Julii Kotarbińskiej. A potem poszła w jej ślady i jako pedagog w swojej macierzystej uczelni, przez kilka dziesiątków lat dzieliła się ową wiedzą i doświadczeniem z kolejnymi pokoleniami studentów. Przez swoje długie twórcze życie zgłębiała skomplikowane problemy i procesy warsztatowe, otwarta na poszukiwania i eksperymenty, wierna prawdzie materii, zafascynowana malarskimi możliwościami nie tylko szkliw, ale i samej gliny. Zawsze istotną, z latami coraz bardziej widoczną inspiracją była dla niej natura. A wyzwaniem – przekraczanie granic – figuratywności, narracji, metafory, symbolu.

Obiekt, traktowany jak żywy organizm, ale też jak element pewnej całości – nawarstwiany, wprowadzany wraz z innymi w konstruowanie dużych form, wręcz instalacji czy scenografii – bardzo skomplikowanych warsztatowo, wymagających łączenia różnych materii i technik – zachowywał swoją autonomię. Pozostawał wspólnikiem w kreacji, aktorem w teatrze. Powstawały piękne, nastrojowe, poetyckie i symboliczne opowieści o naturze, jej afirmacji, o poczuciu z nią symbiozy. Ale dobre emocje, zachwyt i czułość do świata, przepełniają nie tylko owe rozbudowane strukturalnie przestrzenne opowieści. Też pozostałą twórczość – wysmukłe wazony, przysadziste butle, wzruszające patery – naczynia, które dawno przestały być naczyniami. To moje widzenie i przeżywanie świata. Pragnęłabym, aby trwał. Boję się go utraci. Wybieram okruchy rzeczywistości. Ich kompozycja w dużej mierze oparta jest na rytmach życia, jak bicie serca, oddech, rytm kroków, wschody i zachody słońca, noc i dzień – powiedziała kiedyś Artystka.

tekst: Zofia Gebhard

Zielony ptak – glina, 45×58×24

Wyspy ptasie – porcelana, 45×25×20

zdjęcia prac: Leszek Raziuk

 

oprac.©kkuzborska